nie zdejmę krzyża z mojej ściany

Posted in POLItyka, sam lajf tagi , , , , , , , , , , on 17 listopad 2009 by glsh

Staram się nie być monotematyczny, nie potrafię jednak przejść obok popularnego tematu krzyża i ściany z całkowitą obojętnością, po prostu nie wypada.  

Dla niezorientowanych: wszystko zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, przyznającego rację obywatelce włoskiej, która poznała państwo Włoskie w związku z obecnością krucyfiksu w szkole publicznej, gdzie uczęszczały jej dzieci; co łamało jej podstawowe prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i wolności religijnej uczniów.

Pani Lautsi, ateistka, pochodzi z Finlandii, kraju w którym religijność jest sercu pojedynczego człowieka, a instytucje religijne doglądają własnego ogródka (a nie całego państwa) i przy okazji rozdzielone są wyraźną linią od organów państwa. Finlandia nie jest krajem antyreligijnym, panuje tam po prostu zdrowe rozdzielenie religii od państwa. Tak samo rzecz ma się z wyrokiem o którym mowa powyżej.

ETPC wbrew wszelkim opiniom swym wyrokiem nie dyskryminuje religii chrześcijańskiej, a jedynie przyznaję rację, że wieszanie krzyży w nie wyznaniowym państwie, w takich miejscach jak szkoła publiczna, szpital, policja, urząd miasta itp. czyli miejscach, gdzie chcąc lub czasami nie chcąc trafia obywatel, jest pogwałceniem naszych podstawowych praw. Jeżeli to jest takie niezrozumiałe dla innych, to proszę mi powiedzieć, jakby zareagowali chrześcijańscy rodzice, gdyby ich pociechy po przyjściu ze szkoły powiedziały, że w każdej klasie wisi pentagram, a na trzeciej lekcji – która oczywiście była obowiązkowa – była nauka Koranu?

W całym tym zamieszaniu wokół ściany i krzyży nie ma sensu odwoływanie się do historycznych korzeni Europy. Po pierwsze: co to ma do obecnie ustanowionych praw? Po drugie, a propos historii, mając przyjemność uczestniczyć ostatnio w niedzielnej mszy świętej w jednej z gdyńskich świątyń przysłuchałem się kazaniu, które wygłosił proboszcz pewnej gdańskiej parafii. W pewnym momencie przytoczył historię papieża Innocentego III, który był jednym z najlepszych papieży, zrobił wiele dobrego etc. W czasie gdy proboszcz opowiadał o dobrym i kochającym papieżu, ja rozglądałem się po twarzach wiernych i niestety nie zauważyłem ani krzty zdziwienia. Nie wiem czy wynika to z faktu, że wierni po prostu nie słuchają swego pasterza, czy też oprócz chrześcijańskich korzeni, niewiele mają do powiedzenia w sprawie historii. Dla przypomnienia Innocenty III rzeczywiście zrobił wiele dobrego dla Kościoła:

  • - IV wyprawa krzyżowa – skutek : złupienie Konstantynopola
  • - Krucjata dziecięca – pozostawmy to bez komentarza
  • - walka z Albigensami (troszkę tam ludzi zginęło)
  • - wydanie dekretu, który mówił o tym, że papież ma prawo interweniować w sprawy świeckie dla dobra społeczeństwa
  • - Sobór Laterański IV, na którym potępiono herezję i zalecono aby władza świecka walczyła z nią za pomocą inkwizycji
  • - ogłosił obowiązek życia w celibacie dla polskich duchownych
  • - oczywiście powołał również zakony Franciszkanów i Dominikanów… bo musiał…

Wgłębiając się w historię, można powiedzieć, że panowanie Innocentego III zaznaczyło sie w historii Europy i KK, ale żeby używać przy okazji słowa dobry….

Na koniec muszę jedynie wyrazić swoją opinię w całej sprawie krzyży, ścian i tego jak bardzo wiele osób poczerwieniało ze złości czytając wyrok, otóż proszę państwa: WISI MI TO.

kilka kropli z KK

Posted in POLItyka, sam lajf tagi , , , , , , , , on 4 październik 2009 by glsh

Ile jeszcze potrzeba kropli absurdu aby przelać czarę goryczy, którą gotuje nam Kościół Katolicki w III RP? Wszechobecny w kraju, od dawna przekracza dosyć grubą linię, która rozgranicza to co ludzkie od tego co boskie. Ludzkie, czyli także politykę.

Nie tak dawno biskupi stanęli w obronie (o dziwo) wolności słowa. Wolności słowa w oczywiście ich rozumowaniu. Bo według nich, wolnością słowa jest porównywanie na łamach Gościa Niedzielnego matki, która chce skorzystać z jej ustawowego prawa do ochrony zdrowia, do hitlerowskich zbrodniarzy. Wystarczy poczytać kilka książek, obejrzeć z dwa filmy z zakresu tej tematyki, żeby dowiedzieć się dokładnie czym były hitlerowskie zbrodnie i wtedy nikt nie powinien stawiać takich porównań. Żeby tego było mało, biskupi odnosząc się do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tej sprawie, wezwali:

Ufamy, że prasa katolicka będzie dalej wypełniać godnie swe zadania, broniąc podstawowych wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja.

Czyż między wierszami nie brzmi tutaj “mamy gdzieś wasze trybunały, świecką władzę i nie czujemy się ani trochę winni”.

 

Gazeta Wyborcza w dniu 03 października relacjonuje spotkanie biskupa J. Zawitkowskiego z prawnikami na Jasnej Górze, gdzie w homilii wymieniony powiedział między innymi:

- Nie mogą bezbożni uczyć nas wiary, nie mogą łajdacy uczyć moralności, nie mogą przestępcy stać na straży prawa. Prawnicy, uporządkujcie to!

- Przychodzą czasy bezbożnych rządów nad światem. Będą bezbożne konstytucje, wszechmogące będą referenda, bezbożne będą współczesne Babilony i sądy"

Widzę, że pana Zawitkowskiego mocno poniosły emocje w czasie kazania. Pytam, kogo uważa za  bezbożników i równocześnie łajdaków? Czy osoby, które po prostu mają inne zdanie niż hierarchowie oświeconego kościoła? Osobiście mam nadzieję, że w końcu konstytucje, prawa i sądy będą całkowicie bezbożne, pozbawione wszelkich wpływów KK czy też innych religii a kierować się będą świeckim prawem.

Dalej biskup mówi:

- A słuszność będą mieli ludzie zieloni na drzewach, którzy bronić będą owadów i płazów, patrząc jak giną dzieci. Czułość do zwierzątek będą posiadać w stopniu doskonałym i usprawiedliwiać będą zabójstwo nienarodzonych

Widzę, że przywódcy duchowi katolickiej części społeczeństwa mają prosty, nieskomplikowany sposób myślenia – nie podzielasz naszej wiary, jesteś za aborcją, znaczy, że jesteś łajdakiem i bezbożnikiem, do tego usprawiedliwiasz zabójców, czyli po prostu jesteś zły. Co gorsza przejmujesz się zwierzętami i ekologią a nie martwisz o nienarodzone istoty – przecież to nic, że wytniemy wszystkie lasy, zatrujemy wszystkie rzeki, zniszczymy ekosystemy …apokalipsa być musi…

Chciałbym wszystkim przypomnieć – tworzenie ustaw, konstytucji i związane z tym rozwiązywanie problemów aborcji, ochrony przyrody, wolności słowa i innych, jak na razie leży w gestii Państwa, powołanych do tego organów ( Kościół do tych organów nie należy). Państwo ma pod opieką ogół społeczeństwa o wymaganiach i poglądach coraz bardziej różnych od KK, dlatego bardzo nie na miejscu jest wtrącanie się instytucji KK w kompetencje Państwa.

Pytaniem jest czy nadejdzie moment, w którym hierarchowie KK przeleją czarę goryczy swoim postępowaniem i społeczeństwo w widoczny sposób powie KONIEC tym praktykom, czy też może ten moment już nadszedł.

Gnothi Seauton

Posted in think tagi , , , , , , , , , , , on 3 październik 2009 by glsh

Biada Tobie. Biada Twoim dzieciom, które poczynasz w ślepocie, nie wiedząc kim jesteś; które poczynasz przez twój egoizm i dla twojego egoizmu; które poczynasz, żeby przedłużyć swoje – małe czy wielkie, jednakowo żałosne, bo prywatne nazwisko; które poczynasz z nudów, żeby sprokurować sobie jakieś zajęcie, żeby sprokurować sobie swojski rodzinny klan, i oddzielić się od prawdziwego bliźniego Twego; żeby w tym twoim klanie czuć się autorytatywnie, patriarchalnie lub matriarchalnie z tytułem ojca lub matki, z czasem dziadka lub babki; które poczynasz, żeby je zamienić w nieszczęśliwe potwory dokładnie takie jak ty; które poczynasz, żeby je zamienić w rychłych żołnierzy, a to się zaczyna od kupowania dzieciom kryminalnych zabawek, żołnierzy, którzy zabijają inne dzieci żołnierzy, o ile oczywiście zdążą zabić nim ich tamte dzieci żołnierze zabiją. Jesteś gorszy od barbarzyńców, bo jesteś barbarzyńca cywilizowany, kulturalny, przewrotny, perwersyjny. Biada, biada wszystkiemu co czynisz przed poznaniem siebie.

Jeżeli coś dotyka cię, to znaczy tylko, że to coś dotyczy Cię, bo gdyby Cię nie dotyczyło, nie dotykało by Cię, nie obrażało, nie zrażało, nie drażniło, nie kuło, nie raniło; jeżeli bronisz się, znaczy czujesz się atakowany, a jeżeli czujesz się atakowany, znaczy jesteś celnie trafiony. Miej to na uwadze.

Edward Stachura – Msza Wędrującego

“Gnothi Seauton” czyli “poznaj samego siebie”, słowa wykute nad portykiem świątyni Apolla w Delfach; polecenie dane nam z przeszłości, jednak jak najbardziej wciąż aktualne. Bo jeśli nie poznasz sam siebie, nie możesz naprawdę poznać innych. Idąc dalej – jeśli nie pokochasz sam siebie, nie jesteś w stanie pokochać kogokolwiek innego.

Jeśli szukać przyczyn nieszczęścia dzieci, dorosłych, całych rodzin, to u źródła prawie zawsze znajdziemy brak wiedzy – o sobie samym, o sobie nawzajem. Jednostki porywają się na wzniosłe uczucia wobec drugich osób nie znając siebie samych; później zakładają związki nie znając siebie nawzajem, na koniec poczynają dzieci, wciąż nie radząc sobie ze sobą, nie do końca wiedząc co chcą w życiu robić. Czasami się rozchodzą, a dziecko staje się jedynie narzędziem walki. Bywa jednak, że ta dwójka żyje razem, do samego końca nie rozumiejąc siebie nawzajem, nie starając się zrozumieć, ani poznać także swojego dziecka. O dziwo czasami na dziecku opierają równocześnie cały swój sens istnienia, tak jakby zostali stworzeni jedynie do płodzenia potomstwa (nie różniąc się wcale od zwierząt). Wtedy starają się trzymać usilnie swój “sens” przy sobie, zamiast kochać, chcą tak naprawdę posiadać, a wtedy zamiast zrozumienia pojawia się kolejny konflikt. Konflikt jednostek, które nigdy tak naprawdę się nie poznały. Wszelki konflikt ma źródło w niewiedzy i wynikającego z niej strachu oraz braku zrozumienia. Konflikt między dzieckiem a rodzicem, między dwojgiem małżonków, wynika z bardzo prostego faktu – nigdy nie poznali samych siebie. Lecimy na Marsa, nie znając własnej planety.

Więc, biada, biada wszystkiemu co czynisz przed poznaniem siebie.

Więc poznaj samego siebie, dla dobra własnego i dzieci.

…biada Tobie, kiedy Twój świat kończy się na czubku Twego nosa i co gorsze, świata tego wcale nie znasz…