ἐλευθερία

Posted in book tagi , , , , , , , , , , on 3 Luty 2010 by glsh

mag

Jedna z tych książek, przy których zrywa się niejedną noc aby przeczytać jeszcze kilka stron, aczkolwiek nie czyta się łatwo i szybko. Jest historią angielskiego nauczyciela, który spotyka Grecję, a może bardziej jest historią mężczyzny, który spotyka kobietę? Można jeszcze powiedzieć, że jest historią człowieka, który spotyka się z tajemnicą, na nieszczęście nie jest z grona ludzi, którzy mogliby chcieć odkrywać tajemnicę. Głównego bohatera poprzez nurt książki nie pcha chęć poznania świata, czy też samego siebie, a przede wszystkim chęć poznania pewnej kobiety, i na tym polega jego tragedia.

Książka nie ma głównej, przewodniej myśli, i dlatego można spotkać się z pytaniem – dlaczego Fowles napisał tę ponad siedmiuset stronnicową książkę? Co w wypadku tego rodzaju książki, jest pytaniem na miejscu, ponieważ nie jest to historia ot tak sobie.

Dla mnie sens książki mieści się w jednym słowie – Eleutheria, greckim słowie oznaczającym wolność.  Motyw wolności nie raz pojawia się fabule, bohater wybiera między innymi pomiędzy kobietami i ich uczuciami, wybiera pomiędzy życiem a śmiercią, karą a przebaczeniem.

Czym jest wolność, i dlaczego sobie z nią nie potrafi wiele osób poradzić, dlaczego nie zawsze daje szczęście, na te pytania daje odpowiedź ta książka, nie stawia ich na wprost, wytłuszczonym drukiem, trzeba do nich samemu dojść, po przeczytaniu ostatniej strony.

Im lepiej zrozumiesz, na czym polega wolność, tym mniej będziesz z wolności korzystał.

24,25,26….

Posted in Bez kategorii on 26 Grudzień 2009 by glsh

christmas A więc znów jemy i składamy życzenia, czasem na umór; osobiście z jednym i drugim staram się uważać i nie przesadzać. Nie wysyłam kartek, rzadko komponuję rymowane sms-y z reniferami i choinką w tle. Tak jakoś bez sensu jest odzywać się do kogoś raz w roku, i wysłać szablonem życzenia. Bo przecież w końcu nie o to chyba chodzi.

 

I chociaż nie wierzę, że 24 grudnia urodziło się dziecko, które miało za zadanie zbawić świat i przy okazji jest Bogiem, a na dodatek mąż jego matki z tymi narodzinami nie ma biologicznie nic wspólnego; tak samo jak nie wierzę, że 24 grudnia rodzą się osoby, które później mają być wilkołakami (?); to życzenia i prezenty zdarzają mi się w tych dniach. Bo to dobre dla człowieka.

Zawsze uważałem, że każdemu należy życzyć zdrowia; bo nawet wrogom nie należy życzyć spotkania ze służbą zdrowia.

Po zdrowiu najważniejszy jest uśmiech, nawet kiedy wszystko się wali i zdaje się, że śmiesznie nie jest, powinno się uśmiechnąć, chociażby w duchu.

Poza tym, dobrze jest aby w życiu mieć czas na książkę, muzykę i spacer. Jeśli komuś się wydaje, że to niemożliwe, niech wyrzuci z salonu TV.

Dobrze jest również mieć kilku dobrych znajomych, z którymi można usiąść i pogadać, tak o niczym, a czasami o czymś ważnym.

Powyższe życzę czytelnikom moich wypocin, krótko i sztabowo.

no i oczywiście PS.

Zawsze życzy się również spełnienia marzeń. Lecz ja powiem co innego: W marzeniach, tych prawdziwych, jest jedna zasada – jeśli czegoś bardzo pragniesz, cały wszechświat będzie Tobie pomagał w ich spełnieniu. Ważne tylko, aby żyć chwilą, a nie marzeniami, ponieważ wszechświat zsyła pomoc nie w przyszłości, ani nie w przeszłości, lecz w chwili obecnej. I tej chwili nie można przegapić. Więc życzę każdemu, aby żył chwilą, i nie przegapił momentu kiedy wszechświat ześle pomoc w spełnieniu marzenia.

nie zdejmę krzyża z mojej ściany

Posted in POLItyka, sam lajf tagi , , , , , , , , , , on 17 Listopad 2009 by glsh

Staram się nie być monotematyczny, nie potrafię jednak przejść obok popularnego tematu krzyża i ściany z całkowitą obojętnością, po prostu nie wypada.  

Dla niezorientowanych: wszystko zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, przyznającego rację obywatelce włoskiej, która poznała państwo Włoskie w związku z obecnością krucyfiksu w szkole publicznej, gdzie uczęszczały jej dzieci; co łamało jej podstawowe prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i wolności religijnej uczniów.

Pani Lautsi, ateistka, pochodzi z Finlandii, kraju w którym religijność jest sercu pojedynczego człowieka, a instytucje religijne doglądają własnego ogródka (a nie całego państwa) i przy okazji rozdzielone są wyraźną linią od organów państwa. Finlandia nie jest krajem antyreligijnym, panuje tam po prostu zdrowe rozdzielenie religii od państwa. Tak samo rzecz ma się z wyrokiem o którym mowa powyżej.

ETPC wbrew wszelkim opiniom swym wyrokiem nie dyskryminuje religii chrześcijańskiej, a jedynie przyznaję rację, że wieszanie krzyży w nie wyznaniowym państwie, w takich miejscach jak szkoła publiczna, szpital, policja, urząd miasta itp. czyli miejscach, gdzie chcąc lub czasami nie chcąc trafia obywatel, jest pogwałceniem naszych podstawowych praw. Jeżeli to jest takie niezrozumiałe dla innych, to proszę mi powiedzieć, jakby zareagowali chrześcijańscy rodzice, gdyby ich pociechy po przyjściu ze szkoły powiedziały, że w każdej klasie wisi pentagram, a na trzeciej lekcji – która oczywiście była obowiązkowa – była nauka Koranu?

W całym tym zamieszaniu wokół ściany i krzyży nie ma sensu odwoływanie się do historycznych korzeni Europy. Po pierwsze: co to ma do obecnie ustanowionych praw? Po drugie, a propos historii, mając przyjemność uczestniczyć ostatnio w niedzielnej mszy świętej w jednej z gdyńskich świątyń przysłuchałem się kazaniu, które wygłosił proboszcz pewnej gdańskiej parafii. W pewnym momencie przytoczył historię papieża Innocentego III, który był jednym z najlepszych papieży, zrobił wiele dobrego etc. W czasie gdy proboszcz opowiadał o dobrym i kochającym papieżu, ja rozglądałem się po twarzach wiernych i niestety nie zauważyłem ani krzty zdziwienia. Nie wiem czy wynika to z faktu, że wierni po prostu nie słuchają swego pasterza, czy też oprócz chrześcijańskich korzeni, niewiele mają do powiedzenia w sprawie historii. Dla przypomnienia Innocenty III rzeczywiście zrobił wiele dobrego dla Kościoła:

  • - IV wyprawa krzyżowa – skutek : złupienie Konstantynopola
  • - Krucjata dziecięca – pozostawmy to bez komentarza
  • - walka z Albigensami (troszkę tam ludzi zginęło)
  • - wydanie dekretu, który mówił o tym, że papież ma prawo interweniować w sprawy świeckie dla dobra społeczeństwa
  • - Sobór Laterański IV, na którym potępiono herezję i zalecono aby władza świecka walczyła z nią za pomocą inkwizycji
  • - ogłosił obowiązek życia w celibacie dla polskich duchownych
  • - oczywiście powołał również zakony Franciszkanów i Dominikanów… bo musiał…

Wgłębiając się w historię, można powiedzieć, że panowanie Innocentego III zaznaczyło sie w historii Europy i KK, ale żeby używać przy okazji słowa dobry….

Na koniec muszę jedynie wyrazić swoją opinię w całej sprawie krzyży, ścian i tego jak bardzo wiele osób poczerwieniało ze złości czytając wyrok, otóż proszę państwa: WISI MI TO.

kilka kropli z KK

Posted in POLItyka, sam lajf tagi , , , , , , , , on 4 Październik 2009 by glsh

Ile jeszcze potrzeba kropli absurdu aby przelać czarę goryczy, którą gotuje nam Kościół Katolicki w III RP? Wszechobecny w kraju, od dawna przekracza dosyć grubą linię, która rozgranicza to co ludzkie od tego co boskie. Ludzkie, czyli także politykę.

Nie tak dawno biskupi stanęli w obronie (o dziwo) wolności słowa. Wolności słowa w oczywiście ich rozumowaniu. Bo według nich, wolnością słowa jest porównywanie na łamach Gościa Niedzielnego matki, która chce skorzystać z jej ustawowego prawa do ochrony zdrowia, do hitlerowskich zbrodniarzy. Wystarczy poczytać kilka książek, obejrzeć z dwa filmy z zakresu tej tematyki, żeby dowiedzieć się dokładnie czym były hitlerowskie zbrodnie i wtedy nikt nie powinien stawiać takich porównań. Żeby tego było mało, biskupi odnosząc się do wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w tej sprawie, wezwali:

Ufamy, że prasa katolicka będzie dalej wypełniać godnie swe zadania, broniąc podstawowych wartości, na których zbudowana jest nasza cywilizacja.

Czyż między wierszami nie brzmi tutaj “mamy gdzieś wasze trybunały, świecką władzę i nie czujemy się ani trochę winni”.

 

Gazeta Wyborcza w dniu 03 października relacjonuje spotkanie biskupa J. Zawitkowskiego z prawnikami na Jasnej Górze, gdzie w homilii wymieniony powiedział między innymi:

- Nie mogą bezbożni uczyć nas wiary, nie mogą łajdacy uczyć moralności, nie mogą przestępcy stać na straży prawa. Prawnicy, uporządkujcie to!

- Przychodzą czasy bezbożnych rządów nad światem. Będą bezbożne konstytucje, wszechmogące będą referenda, bezbożne będą współczesne Babilony i sądy"

Widzę, że pana Zawitkowskiego mocno poniosły emocje w czasie kazania. Pytam, kogo uważa za  bezbożników i równocześnie łajdaków? Czy osoby, które po prostu mają inne zdanie niż hierarchowie oświeconego kościoła? Osobiście mam nadzieję, że w końcu konstytucje, prawa i sądy będą całkowicie bezbożne, pozbawione wszelkich wpływów KK czy też innych religii a kierować się będą świeckim prawem.

Dalej biskup mówi:

- A słuszność będą mieli ludzie zieloni na drzewach, którzy bronić będą owadów i płazów, patrząc jak giną dzieci. Czułość do zwierzątek będą posiadać w stopniu doskonałym i usprawiedliwiać będą zabójstwo nienarodzonych

Widzę, że przywódcy duchowi katolickiej części społeczeństwa mają prosty, nieskomplikowany sposób myślenia – nie podzielasz naszej wiary, jesteś za aborcją, znaczy, że jesteś łajdakiem i bezbożnikiem, do tego usprawiedliwiasz zabójców, czyli po prostu jesteś zły. Co gorsza przejmujesz się zwierzętami i ekologią a nie martwisz o nienarodzone istoty – przecież to nic, że wytniemy wszystkie lasy, zatrujemy wszystkie rzeki, zniszczymy ekosystemy …apokalipsa być musi…

Chciałbym wszystkim przypomnieć – tworzenie ustaw, konstytucji i związane z tym rozwiązywanie problemów aborcji, ochrony przyrody, wolności słowa i innych, jak na razie leży w gestii Państwa, powołanych do tego organów ( Kościół do tych organów nie należy). Państwo ma pod opieką ogół społeczeństwa o wymaganiach i poglądach coraz bardziej różnych od KK, dlatego bardzo nie na miejscu jest wtrącanie się instytucji KK w kompetencje Państwa.

Pytaniem jest czy nadejdzie moment, w którym hierarchowie KK przeleją czarę goryczy swoim postępowaniem i społeczeństwo w widoczny sposób powie KONIEC tym praktykom, czy też może ten moment już nadszedł.