Staram się nie być monotematyczny, nie potrafię jednak przejść obok popularnego tematu krzyża i ściany z całkowitą obojętnością, po prostu nie wypada.
Dla niezorientowanych: wszystko zaczęło się od wyroku Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, przyznającego rację obywatelce włoskiej, która poznała państwo Włoskie w związku z obecnością krucyfiksu w szkole publicznej, gdzie uczęszczały jej dzieci; co łamało jej podstawowe prawo do wychowania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami i wolności religijnej uczniów.
Pani Lautsi, ateistka, pochodzi z Finlandii, kraju w którym religijność jest sercu pojedynczego człowieka, a instytucje religijne doglądają własnego ogródka (a nie całego państwa) i przy okazji rozdzielone są wyraźną linią od organów państwa. Finlandia nie jest krajem antyreligijnym, panuje tam po prostu zdrowe rozdzielenie religii od państwa. Tak samo rzecz ma się z wyrokiem o którym mowa powyżej.
ETPC wbrew wszelkim opiniom swym wyrokiem nie dyskryminuje religii chrześcijańskiej, a jedynie przyznaję rację, że wieszanie krzyży w nie wyznaniowym państwie, w takich miejscach jak szkoła publiczna, szpital, policja, urząd miasta itp. czyli miejscach, gdzie chcąc lub czasami nie chcąc trafia obywatel, jest pogwałceniem naszych podstawowych praw. Jeżeli to jest takie niezrozumiałe dla innych, to proszę mi powiedzieć, jakby zareagowali chrześcijańscy rodzice, gdyby ich pociechy po przyjściu ze szkoły powiedziały, że w każdej klasie wisi pentagram, a na trzeciej lekcji – która oczywiście była obowiązkowa – była nauka Koranu?
W całym tym zamieszaniu wokół ściany i krzyży nie ma sensu odwoływanie się do historycznych korzeni Europy. Po pierwsze: co to ma do obecnie ustanowionych praw? Po drugie, a propos historii, mając przyjemność uczestniczyć ostatnio w niedzielnej mszy świętej w jednej z gdyńskich świątyń przysłuchałem się kazaniu, które wygłosił proboszcz pewnej gdańskiej parafii. W pewnym momencie przytoczył historię papieża Innocentego III, który był jednym z najlepszych papieży, zrobił wiele dobrego etc. W czasie gdy proboszcz opowiadał o dobrym i kochającym papieżu, ja rozglądałem się po twarzach wiernych i niestety nie zauważyłem ani krzty zdziwienia. Nie wiem czy wynika to z faktu, że wierni po prostu nie słuchają swego pasterza, czy też oprócz chrześcijańskich korzeni, niewiele mają do powiedzenia w sprawie historii. Dla przypomnienia Innocenty III rzeczywiście zrobił wiele dobrego dla Kościoła:
-
- IV wyprawa krzyżowa – skutek : złupienie Konstantynopola
-
- Krucjata dziecięca – pozostawmy to bez komentarza
-
- walka z Albigensami (troszkę tam ludzi zginęło)
-
- wydanie dekretu, który mówił o tym, że papież ma prawo interweniować w sprawy świeckie dla dobra społeczeństwa
-
- Sobór Laterański IV, na którym potępiono herezję i zalecono aby władza świecka walczyła z nią za pomocą inkwizycji
-
- ogłosił obowiązek życia w celibacie dla polskich duchownych
-
- oczywiście powołał również zakony Franciszkanów i Dominikanów… bo musiał…
Wgłębiając się w historię, można powiedzieć, że panowanie Innocentego III zaznaczyło sie w historii Europy i KK, ale żeby używać przy okazji słowa dobry….
Na koniec muszę jedynie wyrazić swoją opinię w całej sprawie krzyży, ścian i tego jak bardzo wiele osób poczerwieniało ze złości czytając wyrok, otóż proszę państwa: WISI MI TO.


